Legia remisuje z Widzewem 1:1 w ostatniej chwili
fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com
Początek spotkania był dość spokojny, bez wielu okazji bramkowych. Gospodarze od razu ruszyli agresywnie, przejmując kontrolę i zmuszając rywali do defensywy. Piłkarze Legii długo szukali sposobu na stworzenie zagrożenia. W 18. minucie Michał Chodyna popędził prawym skrzydłem, co zakończyło się strzałem Rafała Augustyniaka. Z upływem czasu warszawiacy śmielej atakowali - próbowali między innymi Kacper Urbański i Filip Pankov, ale ich uderzenia zatrzymywała solidna obrona Widzewa. Mimo że Legia dominowała w posiadaniu piłki i przez dłuższe fragmenty kontrolowała grę, nie potrafiła sforsować defensywy przeciwników. Pierwsza połowa zakończyła się bez goli.
Po zmianie stron Legia znów próbowała naciskać, lecz to łodzianie wyszli na prowadzenie. W 65. minucie wynik otworzył Sebastian Bergier, pewnie wykorzystując rzut karny. Dopiero pod koniec meczu warszawiacy zdołali wyrównać i zdobyć punkt. W 85. minucie akcję rozpoczął Jakub Żewłakow, a precyzyjne, spokojne uderzenie Krasniqiego przyniosło remis. Mimo desperackich prób w doliczonym czasie, nie padł drugi gol dla Legii, i spotkanie zakończyło się podziałem punktów 1:1.
Widzew Łódź - Legia Warszawa 1:1 (0:0)
Bergier (66, karny) - Krasniqi (85)
Skład Widzewa: Ilić - Andreou, Visus, Żyro, Gallapeni - Alvarez, Czyż (80' Hanousek), Shehu (90' Therkildsen) - Baena (80' Pawłowski), Bergier (72' Zeqiri), Fornalczyk (81' Akere)
Skład Legii: Tobiasz - Wszołek, Pankov, Kapuadi, Vinagre - Kapustka, Augustyniak (72' Elitim), Goncalves (65' W. Urbański) - Chodyna (65' Krasniqi), Rajović (72' Colak), K. Urbański (84' Żewłakow)
Żółte kartki: Shehu, Ilić, Akere - Goncalves, Augustyniak, K. Urbański
Źródło: Legia Warszawa
Qarton
Z Legią od ’97 - były wzloty, były bolesne wtopy, ale nigdy nie przestałem wierzyć. Ten blog to miejsce, gdzie dzielę się swoją zajawką, wspomnieniami i przemyśleniami. Dla tych, co kochają Legię tak samo jak ja.